Feed on
Wpisy
Komentarze

NZ Herald: Working holiday deal signed with Poland

Nowa Zelandia i Polska podpisały porozumienie w sprawie “working holiday”. Teraz każdy Polak i każdy Kiwus w wieku 18-30 lat może przyjechać na rok do drugiego kraju i dostać od ręki pozwolenie na pracę.

Bardzo więc proszę się nie ociągać, tylko wsiadać w samolot i przybywać do tego pięknego kraju.
No dobra… możecie poczekać do września, bo wtedy to porozumienie wejdzie w życie, no i zrobi się cieplej :)

Poland National Football Team - News, Scores, Videos and Results for Polish Soccer Team

Posted using ShareThis

A tak sobie tylko testuję nowe bajery na OleOle :P

O pracy i o pogodzie

Powoli odsypiam wariacki okres w robocie, kiedy to pracowałem po 12-13 a nawet raz się zdarzyło, że 16 godzin na dobę. Dlatego też wpisy pojawiały się tak rzadko. Teraz mam jedną wymówkę mniej, więc powinno się tu zacząć więcej dziać ;)

Tydzień temu wszyscy dookoła świętowali Anzac Day (to znaczy świętowali po kiwusku - tak, że nic nie zauważyłem :D) natomiast wszyscy w firmie, na trzy dni przed premierą, mieliśmy na głowie najwięcej roboty. Za to teraz “odrabiam” zaległy dzień, szef dorzucił gratis wolny poniedziałek, czyli po prostu długi weekend majowy :)

Jeszcze przez moment o robocie: zerknijcie na http://www.oleole.com i oceńcie sami, czy moje przesiadywanie w robocie przyniosło jakiś efekt. Mi osobiście ta strona się podoba, co jest zjawiskiem rzadkim przy wykonywaniu przeze mnie jakiejkolwiek pracy.

Kiedy tak siedziałem i pracowałem, nowozelandzkie lato stwierdziło, że mogę się w takim razie wypchać i sobie poszło. Teraz króluje jesień w postaci ulew. Ale ulewy w Polsce to są jakieś popierdółki w porównaniu z tym czymś tutaj. A właściwie weźcie sobie taką całodniową polską ulewę, skompresujcie do 30 sekund i macie ulewę nowozelandzką. Bo to dokładnie tak wygląda: prysznic, w zasadzie ściana deszczu przez jakieś 30 sekund i znowu słońce. I tak co jakieś 30-40 minut.

Za to tęcze są cudne. Szkoda, że mi aparat gdzieś wcięło (no dobra, cztery dni wolnego, to w końcu posprzątam w pokoju :P) bo bym mógł zrobić naprawdę rewelacyjne zdjęcia.

Ale fear not - przez najbliższe 4 miesiące będę miał aż nazbyt wiele okazji do robienia zdjęć deszczu (i oby również tęczom).

++-

Dzisiaj stuknęło mi 2.5 krzyżyka, 1/4 stulecia, statystycznie rzecz biorąc 1/3 życia (chociaż biorąc pod uwagę mój “zdrowy” styl życia to tak pewnie bliżej połowy).

20 kwietnia

* Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy
* Dzień Pracowników Przemysłu Włókienniczego, Odzieżowego i Skórzanego

Urodzili się

* 1633 - Go-Komyo, cesarz Japonii (zm. 1654)
* 1727 - Tadeusz Kuntze, polski malarz (zm. 1793)
* 1745 - Philippe Pinel, francuski psychiatra (zm. 1826)
* 1800 - Wojciech Korneli Stattler, polski malarz (zm. 1875)
* 1807 - Wincenty Pol, polski poeta, geograf (zm. 1872)
* 1808 - Napoleon III Bonaparte, prezydent i cesarz Francji (zm. 1873) (hmmm… wiedziałem, że Mahomet - którego, by the way, na tej liście żywcem skopiowanej z Wikipedii nie ma, ale że Napoleon?)
* 1839 - Karol I Hohenzollern-Sigmaringen, król Rumunii (zm. 1914)
* 1846 - Wiaczesław Plehwe, rosyjski polityk (zm. 1904)
* 1873 - Wojciech Korfanty, polski polityk, przywódca powstań śląskich (zm. 1939)
* 1889 - Adolf Hitler, niemiecki polityk, działacz nazistowski, kanclerz III Rzeszy (zm. 1945) (najbardziej znany z całej tej gromadki)
* 1893 - Harold Lloyd, amerykański aktor (zm. 1971)
* 1893 - Joan Miró, hiszpański malarz, grafik, rzeźbiarz (zm. 1983)
* 1894 - Martinus Nijhoff, holenderski poeta (zm. 1953)
* 1895 - Henry de Montherlant, francuski pisarz (zm. 1972)
* 1897 - Jerzy Petersburski, polski kompozytor (zm. 1979)
* 1901 - Michel Leiris, francuski pisarz (zm. 1990)
* 1903 - Wojciech Nierychlewski, błogosławiony, polski duchowny katolicki (zm. 1942)
* 1904 - Bruce Cabot, amerykański aktor (zm. 1972)
* 1904 - George Stibitz, amerykański matematyk, fizyk (zm. 1995)
* 1905 - Hanna Januszewska, polska pisarka (zm. 1980)
* 1905 - Jerzy Modzelewski, polski duchowny katolicki, biskup warszawski (zm. 1986)
* 1908 - Lionel Hampton, amerykański wibrafonista i perkusista jazzowy (zm. 2002)
* 1909 - Witold Krzemieński, polski kompozytor, dyrygent (zm. 2001)
* 1910 - Jan Dobraczyński, polski pisarz (zm. 1994)
* 1911 - Kukrit Pramoj, tajlandzki polityk, premier Tajlandii (zm. 1995)
* 1916 - Wiera Gran, polska aktorka kabaretowa, piosenkarka (zm. 2007)
* 1918 - Kai Siegbahn, szwedzki fizyk, laureat Nagrody Nobla
* 1919 - Józef Ponitycki, polski satyryk, scenarzysta filmowy (zm. 1980)
* 1926 - Wojciech Barański, polski generał, wiceprezes PKOI
* 1927 - Karl Alexander Müller, szwajcarski fizyk, laureat Nagrody Nobla
* 1934 - Bogumił Ferensztajn, polski polityk, minister gospodarki przestrzennej i budownictwa (zm. 1996)
* 1936 - Alfons Burbon, książę Andegawenii, legitymistyczny pretendent do tronu Francji (zm. 1989)
* 1937 - Krystyna Rodowska, polska poetka, krytyk literacki, tłumaczka
* 1939 - Gro Harlem Brundtland, norweski polityk, premier Norwegii
* 1941 - Józef Michalik, polski duchowny katolicki, arcybiskup przemyski, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski
* 1941 - Ryan O’Neal, amerykański aktor
* 1945 - Gregory Olsen, amerykański przedsiębiorca, kosmiczny turysta
* 1946 - Wojciech Gierłowski, polski reżyser lalkowy (zm. 2007)
* 1949 - Massimo D’Alema, włoski polityk, premier Włoch
* 1949 - Jessica Lange, amerykańska aktorka
* 1950 - Aleksandr Lebiedź, rosyjski generał, polityk (zm. 2002)
* 1956 - Peter Chelsom, brytyjski reżyser filmowy, aktor
* 1959 - Stephen Harper, kanadyjski polityk
* 1960 - Janusz Jojko, polski piłkarz, bramkarz, reprezentant Polski
* 1963 - Romuald Wiśniewski, polski rzeźbiarz
* 1964 - Urszula Kryger, polska śpiewaczka operowa (mezzosopran)
* 1964 - Crispin Glover, amerykański aktor, malarz, muzyk
* 1967 - Mike Portnoy, amerykański perkusista (no proszę, perkusista Dream Theater…)
* 1970 - Adam Wójcik, polski koszykarz, reprezentant Polski
* 1972 - Carmen Electra, amerykańska aktorka
* 1979 - Jussi Hautamäki, fiński skoczek narciarski
* 1981 - Sylwia Pycia, polska siatkarka, reprezentantka Polski
* 1983 - moi

Zmarli

* 1194 - Odon poznański, książę poznański i kaliski (ur. pomiędzy 1141 a 1149)
* 1313 - Bolesław II mazowiecki, książę mazowiecki (ur. po 1251)
* 1314 - Klemens V, papież (ur. ok. 1260)
* 1558 - Jan Bugenhagen, niemiecki teolog, norbertanin (ur. 1485)
* 1693 - Claudio Coello, hiszpański malarz (ur. 1642)
* 1706 - Hieronim Lubomirski, hetman wielki koronny, hetman polny koronny, wojewoda krakowski, podskarbi wielki koronny, marszałek nadworny koronny (ur. 1647)
* 1769 - Pontiac, wódz Indian Ottawa (ur. ok. 1720)
* 1812 - George Clinton, amerykański polityk, wiceprezydent USA (ur. 1739)
* 1838 - Nikołaj Nowosilcow, rosyjski polityk (ur. 1768 )
* 1869 - Carl Loewe, niemiecki kompozytor, śpiewak (ur. 1796)
* 1872 - Ljudevit Gaj, chorwacki działacz polityczny, poeta (ur. 1809)
* 1912 - Bram Stoker, irlandzki pisarz (ur. 1847)
* 1918 - Ferdinand Braun, niemiecki fizyk, laureat Nagrody Nobla (ur. 1850)
* 1921 - Teresa Ciszkiewiczowa, polska lekarka (ur. 1848 )
* 1926 - Gaudentius Orfali, palestyński biblista katolicki, archeolog, franciszkanin (ur. 1889)
* 1932 - Giuseppe Peano, włoski matematyk (ur. 1858 )
* 1944 - Dominik Witke-Jeżewski, polski kolekcjoner (ur. 1862)
* 1945 - Wacław Sieroszewski, polski pisarz (ur. 1858 )
* 1947 - Chrystian X Glücksburg, król Danii (ur. 1870)
* 1951 - Ivanoe Bonomi, włoski polityk, premier Włoch (ur. 1873)
* 1953 - Erich Weinert, niemiecki poeta (ur. 1890)
* 1970 - Paul Celan, austriacki poeta pochodzenia żydowskiego (ur. 1920)
* 1982 - Archibald MacLeish, amerykański poeta (ur. 1892)
* 1985 - Charles Francis Richter, amerykański geofizyk (ur. 1900)
* 1986 - Aleksiej Arbuzow, rosyjski dramaturg (ur. 1908 )
* 1991 - Steve Marriott, brytyjski muzyk, aktor (ur. 1945)
* 1991 - Sean O’Faolain, irlandzki pisarz (ur. 1900)
* 1991 - Don Siegel, amerykański reżyser filmowy (ur. 1912)
* 1992 - Benny Hill, brytyjski aktor, komik (ur. 1924)
* 1994 - Jean Carmet, francuski aktor (ur. 1920)
* 1995 - Milovan Đilas, jugosłowiański polityk, pisarz, wiceprezydent Jugosławii (ur. 1911)
* 1996 - Christopher Robin Milne, brytyjski pisarz, syn A. A. Milne (ur. 1920)
* 1998 - Octavio Paz, meksykański poeta, laureat Nagrody Nobla (ur. 1914)
* 1998 - Zdzisław Zawadzki, polski gitarzysta basowy zespołów: Breakout i Perfect (ur. 1952)
* 1999 - Eric Harris i Dylan Klebold, oraz ich 13 ofiar w Columbine
* 2003 - Bernard Katz, angielski biofizyk, laureat Nagrody Nobla (ur. 1911)
* 2003 - Daijiro Kato, japoński motocyklista wyścigowy (ur. 1976)
* 2004 - Lizzy Mercier Descloux, francuska piosenkarka (ur. 1956)
* 2005 - Zygfryd Blaut, polski piłkarz, reprezentant Polski (ur. 1943)
* 2006 - Wolfgang Unzicker, niemiecki szachista, arcymistrz (ur. 1925)
* 2006 - Migueal Zacarias, meksykański reżyser filmowy (ur. 1905)
* 2007 - Fred Fish, amerykański programista komputerowy (ur. 1952)
* 2007 - Andrew Hill, amerykański pianista jazzowy (ur. 1931)
* 2007 - Jan Kociniak, polski aktor (ur. 1937)

Wydarzenia w Polsce

* 1920 - W Hajdukach Wielkich został założony klub sportowy Ruch Chorzów
* 1936 - Prezydent Ignacy Mościcki wydał dekret o utworzeniu Funduszu Obrony Narodowej
* 1970 - Władysław Gomułka został odznaczony Orderem Lenina.
* 1971 - Powstał klub piłkarski GKS 71 Tychy.

Wydarzenia na świecie

* 1653 - Rozwiązano Długi Parlament. Rozpoczęła się dyktatura Olivera Cromwella.
* 1792 - Wybuchła wojna francusko-austriacka. Do Austrii dołączyły Prusy a w następnym roku Anglia, Holandia, Hiszpania i Sardynia.
* 1862 - Ludwik Pasteur i Claude Bernard przeprowadzili pierwszy udany test pasteryzacji.
* 1876 - W Bułgarii wybuchło powstanie przeciw Turcji.
* 1898 - Rozpoczęła się wojna amerykańsko-hiszpańska.
* 1920 - W Sevres pod Paryżem podpisano traktat pokojowy pomiędzy państwami ententy a Turcją.
* 1920 - Rozpoczęły się VII Letnie Igrzyska Olimpijskie w Antwerpii.
* 1924 - Ogłoszono konstytucję turecką modernizującą kraj i znoszącą poligamię.
* 1949 - W Paryżu utworzono Światową Radę Pokoju.
* 1968 - W miejscowości Tastrup w Danii odbył się pierwszy koncert zespołu Deep Purple, występującego jeszcze pod szyldem Roundabout.
* 1986 - NBA: Michael Jordan ustanowił osobisty rekord 63 punktów w jednym meczu.
* 1992 - Na stadionie Wembley w Londynie odbył się koncert The Freddie Mercury Tribute Concert w celu złożenia hołdu zmarłemu na AIDS wokaliście grupy Queen, Freddiemu Mercury’emu.
* 1999 - Miała miejsce masakra w amerykańskiej szkole średniej Columbine, w której zginęło 15 osób.

Poprzedni wieczór i większość dzisiejszego dnia spędziłem na bardzo dorosłych rozrywkach - grałem z Pablo i Julią (dla przypomnienia: moimi poprzednimi flatmates) w: Monopoly. Life i Risk. Czyli rozrywka na poziomie :)

OK, idę dalej żyć :P

O pół zęba lżejszy…

Jeszcze zanim przyjechałem do Nowej Zelandii, wiele słyszałem o tutejszych dentystach, głównie w kontekście tego, ile kosztuje wizyta u nich. Przezornie więc wyleczyłem zębiszcza przed podróżą.

Niestety zębiszcza wytrzymały tylko pół roku, po czym pół jednego odpadło. Na szczęście (w nieszczęściu) był to akurat ząb martwy, po leczeniu kanałowym, bo bym chyba zdechł z bólu. Zaniepokojony bardziej przyszłością mojego portfela niż paszczęki, dopytałem się ludzi z roboty i odrobinę struchlałem, kiedy usłyszałem, że “przyjemność” pobytu u dentysty będzie mnie kosztować od 300 do nawet 700 (według jednego z Chińczyków) dolarów.

Cóż jednak robić…? Dziura w zębie irytuje, zostawić nie mogę, bo się całkiem rozleci, trudno, najwyżej nie będę jadł przez parę dni (w sumie to też zależy od dentysty ;)). Udałem się więc dzisiaj do pobliskiej przychodni. Na wstępie musiałem wypełnić ankietę medyczną, po czym usiadłem sobie w fotelu i czekałem koło 20 minut (zapamiętać, bo to istotne :P). Potem przyszedł miły pan dentysta (potem okazało się, że tylko pomocnik), zaprowadził na fotel, no i się zaczęło.

Pierwsza rzecz - telewizor! Może ja jakiś zacofany w PLu byłem, ale z oglądaniem telewizji na fotelu dentystycznym to się jeszcze nie spotkałem. Potem miła pani dentystka (prawdziwa się okazało ;)) kazała mi otworzyć paszczękę, założyła mi na nos okulary przeciwsłoneczne (żeby mnie światło z lampy nie raziło) i… teraz będzie najlepsze: po 10 minutach było po wszystkim! A, tak przy okazji to jeszcze w tak zwanym “międzyczasie” rentgena zęba mi zrobili. Dwa razy dłużej siedziałem w poczekalni niż na fotelu! I jeszcze sobie telewizję mogłem pooglądać.

Pani dentystka obejrzała zęby, pochwaliła leczenie kanałowe, powiedziała, że reszta zębów w porządku, zaproponowała koronkę (do wyboru: złoto albo kolor naturalny, aż chyba sobie zafunduję złotego zęba :D) i najmniej przyjemna część wizyty - płacimy przy kasie.

Pogłoski o mojej śmierci na skutek zawału przy ujrzeniu rachunku okazały się mocno przesadzone i wizyta kosztowała mnie “jedynie” 140$. W porównaniu do cen w Polsce to może być szokujące (w bezpośrednim przeliczeniu ponad 250 zł), ale tutaj, powiem szczerze, da się przeżyć. No, lepsze to niż te 700$, których się obawiałem.

Trochę o jeżdżeniu samochodem

Pierwsza podstawowa zasada w Auckland - chcesz przeżyć, kup samochód. Bez samochodu nie załatwisz nic. Wszystko jest zbyt daleko, żeby iść na piechotę, rower też odpada, chyba że ktoś bardzo lubi moknąć i być co chwila prawie rozjechanym przez samochody. Komunikacja miejska? Hehe, dobre :P Autobusy sobie jeżdżą, niby można wszystko sprawdzić na sieci, ale trasy ewentualnej podróży są zupełnie inne w zależności od godziny, więc wystarczy, że w sklepie, urzędzie czy gdziekolwiek będziesz 10 minut dłużej niż zakładał plan i nagle się okaże, że zamiast jechać przez Otahuhu jedziesz przez CBD i to zupełnie innymi autobusami. A nie sprawdzisz tego przecież bez dostępu do sieci.

Samochód jest więc tutaj niezbędny do wszystkiego - do zakupów, do jeżdżenia do pracy, no po prostu do życia. Jako, że każdy wychodzi z tego założenia, Auckland ma jeden z najwyższych na świecie stosunek liczby samochodów do liczby mieszkańców. Korki są przerażające, ale na szczęście większość ludzi korzysta z głównych tras przelotowych, więc szybko można opracować trasy zastępcze.

Jeśli chodzi o kulturę na drodze, to wciąż nie mogę otrząsnąć się z szoku - jeśli sygnalizujesz, że chcesz zmienić pas, ludzie ci tutaj ustąpią! Kiedy pasy się łączą, każdy grzecznie jedzie “na zamek błyskawiczny” (dla niezorientowanych w temacie - raz jedzie samochód z jednego pasa, raz z drugiego) i - informacja dla warszawiaków - okazuje się, że jednak się da :P

Nikt też nie wjeżdża na chama w ostatniej chwili na skrzyżowanie, kiedy wiadomo, że nie będzie w stanie z niego zjechać i nie blokuje drogi poprzecznej.

Bardzo fajnym wynalazkiem jest median flush - szeroki pas po środku drogi pomalowany w równoległe pasy służący zasadniczo do skręcania w prawo. Jest to wygodne zarówno kiedy jedziesz główną drogą i chcesz z niej zjechać (bo wjeżdżasz wtedy na median flush i nie blokujesz drogi tym za tobą), jak i wtedy kiedy chcesz wjechać na główną drogę (bo zamiast czekać, aż z obydwu stron będzie pusto, czekasz tylko, aż będzie wolne z prawej, po czym wbijasz się na median i czekasz, aż z lewej będzie wolne).

Teraz trochę o tym, co może być uciążliwe - przede wszystkim sygnalizacja świetlna. Nowa Zelandia nie dorobiła się jeszcze schematu świateł po tytułem: czerwone, czerwone+żółte, zielone, żółte, czerwone. Tutaj jest to: czerwone, zielone, żółte, czerwone. Czyli z zaskoczenia nagle możesz jechać, co oczywiście powoduje często zagapienie i cały rząd samochodów grzecznie sobie stoi na zielonym.

Oprócz tego odrobinę upierdliwe jest olewanie kierunkowskazów. Jako, że zgodnie z przepisami samochód skręcający w prawo ma pierwszeństwo przed skręcającym w lewo (bo przepuszcza się samochód z prawej), ale samochód skręcający w prawo musi ustąpić samochodom jadącym prosto - wielu kierowców po prostu nie sygnalizuje, że będzie skręcać w lewo i skręcają “na partyzanta”.

Teraz o klaksonach. Klaksony generalnie służą do wyrażenia swojego niezadowolenia z faktu stania w korku. Oczywiście korka to nie rozładuje, ale zawsze jest to jakaś rozrywka…

Kolejna rzecz to komórki. Tak, drogie dzieci, tutaj nie tylko nie ma zakazu rozmawiania przez komórki, ale rząd apeluje do kierowców, żeby raczyli się powstrzymać od czytania i wysyłania smsów podczas jazdy ;)

Generalnie jednak jazda samochodem jest tutaj lekka, łatwa i przyjemna. Nawet jazda po lewej stronie nie jest specjalnym problemem i osobiście uważam, że jest to bardziej naturalne od jeżdżenia po lewej. Zwłaszcza na rondach nie ma problemu.

A, jeszcze jedno… Litr benzyny kosztuje tutaj tyle, co paczka Tic-taków czy gazeta codzienna :D

Piekło w gębie

Jako, że ostatnio jestem zawalony robotą (naprawdę pisałbym częściej, ale po 14h w pracy - uwierzcie mi - nie mam siły), po drodze do domu zatrzymałem się, żeby kupić pizzę w Hell Pizza

Hell Pizza to takie fajne coś (Google twierdzi, że raczej nie hamerykańskie), co serwuje pizzę “w klimacie”. Otóż można sobie kupić jeden z siedmiu rodzajów pizzy nazwanych od 7 grzechów głównych, oprócz tego pizze bywają: “przeklęte” (i to na dwa rodzaje: cursed i damned), podziemne, z Mordoru czy Otchłani. Wszystkie “przybytki” są bardzo fajnie klimatyczne - w środku dominują czerń i czerwień (głównie w postaci ostrych neonów), a obsługa nosi czarne koszulki z fajnymi tekstami w stylu: “Providing oral pleasure since 1996“, “Bitchin in the Kitchen” czy “Eat me“.

allhell4.jpg

allhell7.jpg

allhell10.jpg

Nawet numer telefonu mają odpowiedni: 0 800 666 111

Teraz (znaczy do końca kwietnia) mają promocję, ale jaką - nie udało mi się jeszcze rozszyfrować, bo obsługa, po kiwusku, nic nie wie. Znaczy wie, że jakaś promocja ma być, ale warunki są zmienne, bo oni się nie orientują ;)

OK, wracam do swojej  pizzy z awokado, camembertem, orzechami nerkowca, szpinakiem, suszonymi pomidorami, czarnym pieprzem, pieczarkami, cebulą i ananasem :D

Wielkanocy tutaj nie ma. Serio - żadnych palemek, żadnych święconek, żadnych powtórek filmów w telewizji, żadnego wielkiego obżarstwa. Przynajmniej nie miałem okazji nigdzie zauważyć. Nawet promocji świątecznych jakoś specjalnie nie zauważyłem. Czyli - raj na ziemi :D

W pracy próbowałem wysondować temat świąt, przy okazji dzieląc się informacjami na temat Wielkanocy w Polsce. Niestety, zostałem sklasyfikowany jako fantasta albo trochę walnięty człowiek, bo zupełnie nie mogli sobie wyobrazić latania z wiadrami po mieście. Co do świąt tutaj - dowiedziałem się jedynie, że większość ludzi po prostu gdzieś wyjeżdża. W sumie nic dziwnego - długi weekend a świętować wiosny specjalnie nie ma sensu pod koniec lata, nie?

Ja natomiast w ramach świąt zaktualizowałem zaległy poprzedni wpis o skansenie w Howick.

No i oczywiście

Wesołych Świąt!

Skansen

Na początek trochę przynudzania historycznego.

Howick zostało założone przez Maorysów, plemię Ngaitai z Tainui waka blisko spokrewnione z sąsiadującym plemieniem Ngatipaoa. Miejsce to początkowo nazywano Owairoa (”równe wody”) z powodu jego spokojnych, osłoniętych plaż. Cała okolica znana była jako Paparoa (”równe skały”), położonych w niej jest wiele kianga (wiosek) i pa (fortów). Dzisiaj marae (miejsce spotkań) ludu Ngaitai znajduje się w Umupuia.

Howick był największą z okolicznych osad i razem z Otahuhu, Onehunga i Panmure tworzył pierścień chroniący młodą stolicę przed możliwymi atakami Maorysów z Thames i Waikato a także przed Francuzami, którzy w tamtym okresie siłą zajęli Tahiti i Nową Kaledonię. Kolonizatorami byli tzw. “Fencibles” - wojskowi osadnicy z Royal New Zealand Fencible Corps. Słowo “fencible” pochodzi od słowa “defencible” czyli “zdolny do obrony”. Fencibles początkowo walczyli w wojnach brytyjskich w latach 30. i 40. XIX w. i kiedy kończyli służbę, oferowano im nowe życie w Nowej Zelandii - darmowy transport dla nich i ich rodzin oraz dom z akrem ziemi, który stawał się ich własnością po siedmiu latach służby wojskowej (jednym z zadań była obowiązkowa niedzielna parada). Fencibles przybyli do Auckland na pokładach statków Sir George Seymour, Minerva i Sir Robert Sale a do Howick Beach transportowano ich na pokładzie gubernatorskiego statku Victoria w listopadzie 1847. W sumie w okolice Auckland przybyło ok. 2500 mężczyzn, kobiet i dzieci.

W XIX w. Fencibles osiedlili się w Nowej Zelandii, Australii, Kanadzie i na Falklandach.

W Auckland osadnicy dostawali podwójne chaty (w jednej chacie mieszkały dwie rodziny), sierżanci - pojedyncze chaty a oficerowie - domy wraz z 50 akrami ziemi. Po siedmiu latach każdy mógł wykupić dodatkowe 10 akrów w cenie 2 gwinei za akr albo wymienić swój akr na 40 akrów “surowego”, niewykarczowanego terenu na południe od Auckland. Część osadników sprzedała swoje ziemie i próbowała szczęścia w czasach gorączki złota, ale większość terenów nadal jest w posiadaniu potomków Fencibles.

Howick Historical Village prezentuje zarówno historię Maorysów, jak i wczesnych osadników europejskich. Znajdujące się tam budynki przedstawiają okres kolonizacji okolic Auckland.

Koniec historycznego przynudzania, teraz będzie przynudzanie veyDerowe ;)

Na samym początku pani kasjerka spytała skąd jestem a po usłyszeniu, że z Polski i jednocześnie zobaczeniu “lokalnej” karty EFTPOS zaczęła wypytywać mnie o całą historię, czy mi się tu podoba, jak długo zamierzam zostać, itd. nie zważając zupełnie na tworzącą się kolejkę coraz bardziej zniecierpliwionych ludzi :D

Po przejściu przez drzwi zostałem zatrzymany przez panią ubraną w strój z epoki pytającą, czy nie zechciałbym wypełnić ankiety. Zechciałem, więc musiałem powtórzyć całą historię po odpowiedzi na pytanie skąd jestem. W zamian dowiedziałem się, że w Howick znajduje się polskie muzeum (chociaż jest ono bardzo tajemnicze, bo na sieci znalazłem tylko informację o konsulacie honorowym, ale ani słowa o adresie muzeum). No a potem zaczęło się zwiedzanie.

Wszystko bardzo fajnie rozwiązane, wszędzie można zajrzeć, do większości miejsc można wejść. Dodatkową atrakcją były różnokolorowe jajka wielkanocne poukrywane na całym terenie i zwiedzające dzieci mogły dostać nagrody za zebranie wszystkich 12 kolorów.

Po zwiedzaniu (którego efekty, jak zawsze, na Flickrze) udałem się do kawiarnio-restauracji będącej częścią skansenu, gdzie można zjeść dania stylizowane na dania “z epoki” (bardzo smaczne, niestety w cenach “turystycznych”).

Nareszcie weekend

Zaraz po przeprowadzce okazało się, że szefostwo nareszcie zorientowało się, że w sumie to w czerwcu zaczyna się taka spora impreza piłkarska, co to się EURO 2008 nazywa i że jeśli mamy odpalić nową wersję strony, to ta impreza byłaby dobrą okazją. Efekt tego taki, że siedzę teraz w robocie od 7 rano do 7-8 wieczorem. Szefostwo nawet zaczęło nam obiady fundować, tacy są mili :P I zupełnie nie chodzi o to, żebyśmy nie musieli korzystać z godzinnej przerwy na lunch każdego dnia ;)

Mnie to w sumie zbytnio nie przeszkadza, w Polsce zdarzało się pracować jeszcze dłużej, a o przerwach na lunch to nikt nie słyszał ;) Z pewną jednak ulgą powitałem weekend i dzisiejszy poranek spędziłem (w końcu) na zwiedzaniu okolicy.

Efekty w galeriach poniżej:
Nowe mieszkanie Lloyd Elsmore Park Howick

Jutro wybieram się do Howick Historical Village - w każdą trzecią niedzielę miesiąca robią coś w stylu skansenu, może być zabawnie…

Older Posts »