Po długim okresie mojej nieobecności w sieci zaczęło mi brakować uzewnętrzniania się przed całą gromadą ludzi ![]()
Najpierw parę słów wyjaśnienia, jak do tego doszło, że zniknąłem.
Ano miałem tego swojego własnoręcznie napisanego bloga na własnoręcznie wykupionym hostingu i byłoby tak dalej, gdyby nie fakt, że (który to już raz to powtarzam?) Polska jeszcze nie jest w XXIw. Karty kredytowe? Yeah, right… Co najwyżej przelewy bankowe. Tak więc okres ważności mojej domeny (veyder.pl) nieubłaganie dobiegał końca. Kiedy już znalazłem nowego operatora domeny, załatwiłem nowy hosting, wpłaciłem kasę, okazało się, że jakaś chamska firma z automatu wykupiła moją domenę. Niby myśleli logicznie: ktoś miał domenę to może będzie skłonny zapłacić za jej odkupienie. I nawet bym tak zrobił, ale jak mi radośnie oznajmili, że ofert poniżej 110 euro to oni nie rozpatrują, uznałem, że aż tak bardzo to mi na własnej domenie nie zależy.
Teraz kolejna sprawa: zastanawiacie się pewnie, czemu przeszedłem na WordPress, skoro miałem już własnego bloga? Powód jest prosty – w związku z moim ostatnim projektem miałem okazję przyjrzeć się tej stronie dokładniej i uznałem, że nie ma sensu popisywać się tym, że umiem napisać własnego bloga. Jasne, że umiem, tylko tak naprawdę nikogo to nie obchodzi, na jakim silniku i przez kogo napisanym działa wyświetlanie moich wypocin. Jeśli kogokolwiek interesuje w ogóle wyświetlanie moich wypocin
Stare posty mam zarchiwizowane, ale niestety UTF-8 nie równa się UTF-8 na innym serwerze, więc wszystkie polskie znaki zmieniły się w ‘?’. Sorry, ale ponad roku moich wpisów ręcznie przeglądać i poprawiać znak po znaku nie będę
Dobra, wracam do roboty, bo bezwstydnie okradam mojego pracodawcę blogując w czasie pracy.


