Niedaleko mojej roboty otworzyli nowy bar z sushi, więc dzisiaj w przerwie na lunch wybrałem się w celu przetestowania miejsca.
Na moje pytanie, czy mają coś bezmięsnego (po standardowych próbach porozumienia i standardowym tłumaczeniu “Nie, ryba to też mięso”), główny kucharz rzucił beztrosko: “w zasadzie nic wegetariańskiego nie mamy, ale mogę coś przygotować”. I za 10$ dostałem istne dzieło sztuki.
Niestety nie pomyślałem o wzięciu aparatu, ale jutro na pewno się poprawię, bo to po prostu trzeba uwiecznić. W środku sushi były: awokado, kukurydza, serek philadelphia, wszystko przystrojone artystycznie sosem (coś w stylu majonezu), sosem sojowym, ziarnami sezamu i zieleniną. Kucharz zapowiedział też, że jeśli mi zasmakuje, to mogę sobie to zamawiać
Wyobrażacie sobie coś takiego w Polsce?



Update: na lunch się tam nie wybrałem, bo padało a ja i tak nie byłem głodny.
Jak nie będzie padać (i zrobię się głodny) po pracy, to zdjęcia będą dzisiaj, jeśli nie – powtórna próba jutro.
No worries
Zdjęcia artystycznego sushi się tutaj prędzej czy później znajdą…