Otara Market i trochę zdjęć
maj 14, 2008 autor veyDer
W sobotę wybrałem się w końcu na Otara Market, to słynne miejsce tętniące kulturą wyspiarską, polecane wszystkim turystom, no po prostu jedna z największych atrakcji turystycznych Auckland i okolic.
I cóż takiego ujrzałem? Placyk 100×100 metrów, 6 rzędów straganów, a “tradycyjnych” wyspiarskich towarów całe 3 stragany (z tego jeden z kokosami). Oprócz tego wszechobecne na całym świecie chińskie stoiska z tandetą, sprzedające zawsze i wszędzie to samo.
Obszedłem całość w 20 minut i pomyślałem, że to może tak, jak na Stadionie w Warszawie - wszystko rozciągnięte na wielkiej przestrzeni, zanim dojdziesz do właściwego Stadionu, musisz się przebić przez handlarzy mających mniej szczęścia kasy handlarzy i że ja tak naprawdę to na Otara Market wcale jeszcze nie jestem.
Dla pewności zacząłem śledzić “tubylców”, czy aby przypadkiem nie kierują się w inne miejsce. Nie - co najwyżej do samochodów leźli. Obszedłem więc dookoła całe Otara City Centre (kolejna dumna nazwa, no proszę ja was) - nic.
Wróciłem więc do “atrakcji turystycznej”, zrobiłem te nędzne kilka zdjęć (lezą na Flickra właśnie) i wróciłem do domu.
Wniosek z tego jest jeden - to, co jest uważane przez “opinię publiczną” za atrakcję turystyczną, to “opinia publiczna” może sobie wsadzić. Ja znalazłem wiele fantastycznych miejsc, o których przewodniki w ogóle nie piszą. I tam zapraszam!
Aha, wrzuciłem też w końcu kilka zdjęć ostatniej tęczy, tak na lekką zachętę ![]()


